Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 494 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
"Powstanie Warszawskie stanowi jedną z najbardziej tragicznych, lecz zarazem pięknych kart w historii Narodu Polskiego. To walka wyjątkowa w dziejach polskich i w historii wojen. Daje ona świadectwo bezgranicznego bohaterstwa, bezprzykładnego poświęcenia i to nie tylko jednostek, lecz całej zbiorowości. Podziw i szacunek wzbudzają słabo uzbrojeni powstańcy, stawiający czoło potężnemu przeciwnikowi, wyposażonemu w najnowocześniejsze środki walki. Imponuje postawa ludności cywilnej.Powstanie Warszawskie stanowi świętość narodową dzięki bezmiarowi przelanej krwi, ogromowi cierpień i poświęcenia" Leszek Szcześniak,"Historia. Polska i świat naszego wieku. 1914-1989" _______________________________________________________________________

Powrót do strony głównej

Przejdź do NOWOŚCI na stronie ---> kliknij tutaj!

Zdjęcia w galeriach.


"Piosenka o Kasi" - Wacław Bojarski

sobota, 27 marca 2010 0:46

Mam ciągle w uszach głos twój, twój ciepły głos

I oczy ciągle ciebie pełne mam,

a już pod stopą moją dudni, dudni most;

przez wiatr, przez mróz, przez słońce i przez zieleń maszeruję.

 

 

Kasiu, Kasiu, Kasieńko,

walka nasza po to jest,

Kasiu, Kasiu, Kasieńko,

By ci kiedyś życie stało się piosenką,

Kasiu, Kasiu, Kasieńko,

teraz każdy krop, teraz każdy strzał,

jak litera tego słowa będzie brzmiał:

 

K - jak: kocham cię,

A - aniele mój,

S - jak: sny ci moje wszystkie dam,

I - Ideale mój,

U - usta po to masz,

      żebym, aż mi zabraknie tchu,

      ciągle je całować mógł.

 

Mam ciągle w uszach śpiew, granatów śpiew

i oczy pełne błysków ognia mam,

a już na myśl o tobie szybciej płynie krew;

przez wiatr, przez mróz, przez słońce i przez zieleń cię pamiętam.

 

Kasiu, Kasiu, Kasieńko,

imię twoje po to jest,

Kasiu, Kasiu, Kasieńko,

bym z nim lepiej maszerował niż z piosenką,

Kasiu, Kasiu, Kasieńko,

teraz każdy krok, teraz każdy strzał

jak litera tego słowa będzie brzmiał:

 

K - jak: krok, nasz krok,

A - jak: armat huk,

S - jak: silne ramię niesie broń,

I - idzie oddział nasz,

U - uderzenia marsz,

      żebym, aż mi zbraknie tchu,

      ciągle maszerować mógł.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Tu mówi Warszawa..." - autor nieznany

sobota, 27 marca 2010 0:25
W jednym z najsłynniejszych powstańczych wierszy pt. "Tu mówi Warszawa...", nieznanego autora (wiersz drukowany w piśmie "Barykada", nr 8 z 19 sierpnia 1944 r.), możemy przeczytać słowa mówiące o wielkim bohaterstwie polskiego żołnierza:

Uwaga! Tu mówi Warszawa!
Notujcie w "Trybunach" i "Timesach".
Trzymamy się jeszcze! Słyszycie! Uwaga!
Robotnik, lud, dzieci na szańcach.

Tu z ruin, pożarów i zgliszczy
Przemawia wolności stolica.
Niełatwo tak damy się zniszczyć.
Możecie się nami zachwycać.

Jak długo? To o tym nie wiecie?
Dopóki krew płynie nam w żyłach.
Bo ducha Narodu nie zgniecie
Ni przemoc brutalna, ni siła.

Tu bracia żołnierzy z Tobruku,
Synowie walczących w Cassino,
Meldują w ogniowym walk huku:
Za wolność gotowiśmy zginąć.

Bój za nas i za was się toczy,
Lecz walka nierówna. Uwaga!
W krwi za was i za nas tu broczy
Walcząca - zwycięska - Warszawa!
Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tadeusz Szyma - Najmłodszym żołnierzom

sobota, 27 marca 2010 0:22

Chłopcze... chłopczyku, ile miałeś lat,                     

Kiedy z harcerza stałeś się żołnierzem?

Czyś na Starówce, czy na Woli padł,                            

Szarych Szeregów szary bohaterze?

Widzę cię - biegniesz, podtrzymując hełm,                         

Pod którym niknie śmiesznie mała głowa...                     

Słyszę, jak w biegu wołasz jednym tchem:

„Meldunek mam, meldunek z Mokotowa!"

Oddałeś Polsce swe dwanaście lat,

Tobie historia dodała wieki -

Cień dawnych powstań na murach się kładł,

Gdyś krył się w gruzach, pełzał przez zasieki. 


Podziel się
oceń
14
2

komentarze (9) | dodaj komentarz

Mieczysław Ubysz. "Ostatni komunikat "

sobota, 27 marca 2010 0:21

Nadajemy komunikat z Warszawy

Nadzwyczajny komunikat z Warszawy.

Stacja Armii Krajowej melduje:

Bój skończony i... nic,

oprócz sławy

Wieść niesiemy do innych narodów,

Konferencyj, przyjaciół i braci:

Lud Stolicy za wolność zapłacił

Swoim życiem.

Rozgłoście: Ponieście: Wolni: Wolni!

Milion legło wśród gruzów Powstańców.

Wolni. Wolni od kajdan i... życia.

Stacja Armii Krajowej w Warszawie      

Raz ostatni pozdrawia żołniersko

Wszystkich Braci walczących na świecie                                                                                                                                                                                                               

O Zwycięstwo! 0._ wasze zwycięstwo!

(...) Meldujemy. Wiadomość ostatnia.

Armia bratnia jest o krok, jest blisko,

Na przedpolach Warszawy i zgliszczach,

Nim ostatni o wolność padł wystrzał -

Hełm widziano -

Rosyjski hełm błyskał.

(..") Stacja Armii Krajowej melduje,

Że nadała swój program ostatni:

Błyskawica. Warszawa. Zwycięstwo.

Surmy. Bratnie fanfary!!!

          Przekleństwo. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kazimierz Wierzyński — A więc stało się

sobota, 27 marca 2010 0:20

A więc stało się!

Gruzy już tylko i klęska

I skowyt nieczłowieczy

spod ziemi dalekiej.

Zamknijcie jej kamienne

na czole powieki,

Umiera pokonana, umiera zwycięska.

Już tylko widmem błądzi

i jest tylko zjawą,

Lecz wychodzi nad ciemność

i wachty roztrąca

I w górę idzie smugą

szeleszcząc miesiąca

I jak kometa wróżbą

rozświetla się krwawą.

Mija granice, armie,

moc wszelki przerasta

I nocą przelatując,

ze swej wysokości,

Jak gromowładna klątwa

nad ziemią podłości,

Los świata zapisuje

w los jednego miasta. 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kazimierz Wierzyński — l-ego września 1944

sobota, 27 marca 2010 0:19

Jeśli padnie Warszawa,

to nie miasto padnie,

I nie polska stolica

w podziemiach swych skona,

Lecz wolność wszystkich  ludzi,

zdeptana gdzieś na dnie,

I prawda wszystkich czasów,

przez wszystkich zdradzona.

Więc zbudźcie się,

nim kruki i wrony zakraczą,

Zbudź się, świcie,

przed zgubą, co światy wyniszcza!

To nie jest głos Warszawy.

To w boju rozpaczą

Pierwszy twój żołnierz woła,

najstarsze twe zgliszcza.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Stanisław R. Dobrowolski — Niezwyciężona

sobota, 27 marca 2010 0:18

I znów wśród murów twych,

Stolico - ogień we włosach i błysk w oku;

skrzydłami wiejąc nad ulicą,

grzmi jasno rytm zwycięskich kroków.

I znów rozległy oddech w płuca.

I ściga znów wystrzały wystrzał -

sto ramion sztandar wzwyż wyrzuca

i światła źrenic bardzo błyszczą.

Więc „nie zginęła" i „niech żyje"!

Salwami trzaska słowo Polska.

Po broń sięgają ręce czyjeś

i rosną z ziemi, rosną wojska.

Żołnierski sen urasta w jawę;

Powstańcie! Rozkaz! - rzecz skończona.

Przez ogień idzie w złotą sławę

Niezwyciężona! Niezmożona. 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Elektrowni forteca" - autor nieznany

sobota, 27 marca 2010 0:15

Grupa bojowa podzielona na 6 plutonów, każdy pod dowództwem inż. elektryka - oficera rezerwy - opanowała elektrownię do południa dnia 2 sierpnia. Zginęli pierwszego dnia inż. Wojciech Bobiński oraz inż. Aleksander Rondthaler, byli również ranni, wieczorem pierwszego dnia pozostało około 40 osób zdolnych do walki. Straty niemieckie stanowiło: 20 zabitych, 56 rannych i wielu wziętych do niewoli. Obrońcy zdobyli znaczną ilość broni i amunicji.
Elektrownia była głównym bastionem walki na Powiślu. Załoga w liczbie około 600 ludzi nie przerwała pracy, wielkim wysiłkiem i z poświęceniem utrzymywała ruch urządzeń mimo ostrzału artyleryjskiego i bombardowań lotniczych. Nieznany autor napisał słowa pod melodię znanej żołnierskiej piosenki „Piechota, ta szara piechota":

 

Bez oznak, bez szarży, lecz szary nasz strój,
Żar maszyn nam tylko przyświeca -
Robotnik jak żołnierz, gotowy na bój.
Na bój! Elektrowni forteca!

Na pierwszej reducie kominów trwa rząd
Do pracy nas twardej podnieca -
To walka straszliwa, ogniowy nasz front.
Nasz front - Elektrowni forteca!
Dla Ciebie, Warszawo, dla ran Twych i łez -
To hasło żar w sercach nam wznieca -
Dla Ciebie, Warszawo, wytrwamy po kres.
Nasz front - Elektrowni forteca!


http://www.minisawe.republika.pl/historia/zarys/powstanie.htm


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Edward Eugeniusz Chudzyński "Edward" - Sierpień

sobota, 27 marca 2010 0:11

Sierpień dziś w mieście rozgorzał,
Na piętrach, dachach, w piwnicach,
Promienny i krwawy jak zorza,
Radością pogonił w ulicach.

Wśród domów okrzykiem - jak surmą,
W zaułkach seriami - jak śmiercią.
Tysiące ruszyły do szturmu
W zwycięstwo. Sierpniowe zwycięstwo.

W czerwieni i bieli zuchwałej
Proporców, opasek na rękach,
Nie zważa na ognia nawałę
Szalona, junacka potęga.

A sierpień zachodem nam świeci,
Zachodem co w łunach goreje.
Warszawa rzuciła swe dzieci
Po jutra wolnego nadzieję.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Krew" - Mieczysław Ubysz ps.Vik

czwartek, 25 marca 2010 23:19

Krew nasza jest czerwona,
Krew gna coraz prędzej,
Jak płomień bucha w chmury
I warczy na wstędze 
Kulomiotów!

Hucząca, hucząca
Aortami ulicy - jak wystrzał najptościej
Pędzi w salwach do serca,
Do serca - Wolności!

Krew nasza jest czerwona,
Jest śpiewana, jest gniewna,
Opina gniazda wroga w drgających koliskach
I klamrami barykad gardziel katom ściska,
Aż padną!

Krwi mamy jak i murów...
Krwi i murów starczy.
Niech stropy pekają, krwi potoki rosną!
Krew płodna rwie fanfarą!
Krew jak werbel warczy!

Krew nasza jest czerwona,
Krew huczy potokiem,
A choć wargi zagryzione
I choć twarze białe,
O niebo sieczą salwą
Nie gorzkim morałem


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pro Memoria: Kazimierz Lenkiewicz - "O matko moja!"

czwartek, 25 marca 2010 23:18

O Matko moja, wiem ile Ty łez
Wylejesz za swego syna
Wiem ile nocy niedośpisz, przecierpisz
Boś Ty jest dla mnie ma matka jedyna.

Wiem, że Cie to boli to serce matczyne
Za syna Twego męczarnie
Wszak Tyś chowała niańczyła, karmiła
Myśląc, że on Cie na straość przygarnie.

Nie spodziewaj się losu takiego
Że syn Twój będzie ściganym tułaczem
Niesprawiedliwie bandytą nazwany
Przez tych czerwonych moskiewskich siepaczy.

Mówi mi o tym, Twe smutne spojrzenie
Słowa miłości wymawiane z płaczem
To cicha skarga, bolesne westchnienie.
I żal wyryty na Twym czole czasem.

I jak Ty cierpisz myśląc codziennie
Że może syn Twój gdzieś w lesie ranny
Cierpi pragnienie lub głód straszliwy
Zmarznięty miłości Twej ognia spragniony.


O Matko moja wiem o Twym pragnieniu
Zadanym sercu przez straszy los syna
Lecz czemuś po polsku pacierza uczyła
Mówiąc, że dla Ciebie jest ta mowa miła.

Czemu mój ojciec za ojczyzne zginął
I dziadek walczył w powstaniu
Brat znów przez Niemców został zamęczony
W młodości swej życia zaraniu.

I ja w ich ślady dlatego poszedłem
By walczyć i zginąć za wolną ojczyznę
By nie byc pachołkiem czerwonej zarazy
Choć w sercu mam moim krwawiącą się bliznę.

I choć zginę to dla dobrej sprawy
Dla dobra ojczyzny Ty ofiaruj syna
I nie smuć się nie płacz, lecz myśl zawsze o tym
Że cierpisz za Polskę,za matkę jedyną.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Kim jesteś ?" - Tadeusz Borowski

czwartek, 25 marca 2010 23:17

Kim jesteś? Ręki twojej gest
i uśmiech drżący w cieniu ócz
znam i nie mogę w sobie kształtu
odtworzyć, jakbym szedł ulicą
tak dobrze znaną, że mi patrzeć
na domy bliskie i otwarte
na oścież oczom -- nie potrzeba.
A później: skąd przyszedłem tu?
-- w zdumieniu pytać. Tak i ty
bliska mi jesteś i tak znana,
że słowem ciebie nie ogarnę
ani obrazem, tylko czuję
w sobie idący czar od ciebie,
niepokojącą ufność, dobroć
i może grozę piękna, jakbym
ujrzał anioła, który nagle
rozwijać jął do lotu skrzydła
i memu dziwił się lękowi...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poeci czasu kurz: Józef Czechowicz "Pędem"

czwartek, 25 marca 2010 23:16

Światło fosforyzujących drzew przepala kościane wieże

drgnęło i potoczył się po płytach samochodów potok

ulicę Złotą ośnieżył

kłębem bębniącym benzynowego dymu zabłękitnił na złoto

 

W rozwiewaniu się welonów i grzyw

widać jasno że maszyna pieści

krajobrazy się rwą

lecieliśmy przez czarne mokre miasto

naraz błysło przedmieście

wachlarze kratkowanych niw

 

Chrzęści żywioł pszeniczny

każdy kłos inny

jednak na wszystkich polach starej ziemi

tysiącami się znajdą jednakowe

co rok takie same ma Reims i Przemyśl

a wszystkie złotopłowe

 

Jeden taki zasuszony w kajecie

przy innym kosą przecięty skonał zając

trzeci w brudnych rączkach trzymając

opowiadały mi dzieci

że za plecami skrzydła mają

(opalone ciałka dziewcząt pachniały nad rzeką jak prerie)

teraz mknę bez skrzydeł na białym citroenie

wiatr klaszcze nad mym pędem jak w cyrku galerie

pszenicę pochyla nad ziemię

 

Jeden kłos dwa trzy kłosy

nieskończoności płowe włosy

giną rząd za rzędem

za moim i nieskończoności pędem


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poeci czasu kurz: Józef Czechowicz "Na Wsi"

czwartek, 25 marca 2010 23:16




Siano pachnie snem

siano pachniało w dawnych snach

popołudnia wiejskie grzeją żytem

słońce dzwoni w rzekę z rozbłyskanych blach

życie - pola - złotolite

 

Wieczorem przez niebo pomost

wieczór i nieszpór

mleczne krowy wracają do domostw

przeżuwać nad korytem pełnym zmierzchu

 

Nocami spod ramion krzyżów na rozdrogach

sypie się gwiazd błękitne próchno

chmurki siedzą przed progiem w murawie

to kule białego puchu

dmuchawiec

 

Księżyc idzie srebrne chusty prać

świerszczyki świergocą w stogach

czegóż się bać


Przecież siano pachnie snem

a ukryta w nim melodia kantyczki

tuli do mnie dziecięce policzki

chroni przed złem


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"W każdej przemianie podobna..." - Krzysztof Kamil Baczyński

czwartek, 25 marca 2010 23:14

W każdej przemianie podobna kręgowi czasu,
jak rok obracasz się stojąc i jeszcze stąd
widzę cię na równinach, górach i grzywach lasów,
w które światło nalewasz dzbanem splecionych rąk.
I morzu podobna przenosisz odbicie wszystkich pogód,
które płyneły i grały w mosiężne kotły chmur.
Dłonią poruszysz - jest zima, uśmiechasz się - to jesień
ciernie uczyni z głogów wianiem miedzianych piór.
W jabłkach dojrzewasz i zieleń wypełniasz żółtym sokiem.

Uchwycę powietrze dłonia - to jesteś każdy krzew
i każdy ptak na modrzewiu
albo muzyki obłokiem
i złotą strugą drzew.

Ach, płoną drwa na kominach i sanie suną w puch,
kot przeciągając sie mruczy, wzdyma się w giętki łuk.
Ty jesteś w rzece i w każdym ruchu odbity twój uśmiech.

Obudź się śniegiem, polaną, zmień się w danieli róg,
pod wieczór będziesz ciałem i w moim ciele uśniesz,
a rano znów się obudzę, miną znużeni ludzie,
znajdą na mojej piersi uśpiony biały głóg.

                        11 II 1942


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poeci czasu kurz: Józef Czechowicz "Śmierć"

czwartek, 25 marca 2010 23:13

Za ścianą płaczą dzieci

Ona do mnie mówi

Oddycham lodowym kwieciem

nieznanych równin

 

A tam kołysanki

a tu chust poszum

nie ma nic gorętszego cichszego od jej głosu

Na próżno żyję myślę chodzę tylko przed Progiem

a gdy płynę przez miasto wieś

szumię lasami kawiarnią bezdrożem teatrem

to ona zawsze jest gdzieś

za ciszą nocną wiatrem

 

Zgłuszyć nie mogę

 

Nieruchome nad ulicą zachody

miedziane jak grosz

gwarzące syrenami samochody

mury fabryk w nieustannym tętnie

mądry pociągu bieg

krzyczą o życiu namiętnie

nie wierzą że jest brzeg

 

Ja chcę nie wierzyć i nie chce wierzyć mały poszarpany kruk

którego psy rozdarły

śmierć chodzi ona do mnie mówi szeptem gorącym

zdaje się że z obrazu złotego dna wychodzi Bóg

schyla się nade mną umarłym i krukiem zdychającym

 

Na rzęsach wstydliwa łza

widzę w niej świat gliniany jak skarbonka

nachodzi na mnie lodowa łąka

to już nie ja

 

I ciebie kruku nie ma

(może nikogo nie ma za złotym tłem)

zawiły schemat

 

* Umieszczam tu twórczość poetów, którzy tworzyli w trakcie II Wojny Światowej, niekoniecznie biorąc udział w Powstaniu Warszawskim


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poeci czasu kurz: Józef Czechowicz "Więzień miłości"

czwartek, 25 marca 2010 23:13

Kochankowie spotykają się nocą

w październiku spada z nieba dużo meteorów

niejeden już zgasł dymiący kaganek

odkąd Ona przemknęła staroświecką karocą

wśród tętniących warczących kolorów

 

Najpiękniejsza z niespodzianek

 

Błękitni spotkaliśmy się nocą

nie feeria czy alkohol

boży błękit

ale nawet           bo i po co

nie uścisnęliśmy sobie ręki

 

Tak było napisane na 18 stronicy

głowa samobójcy leżała na otwartej księdze

w ustach jęk         już niczyj

w dłoniach nie wiem ale pewno niewidzialne ręce

 

Błękitni spotykają się nocą

rozmowa w gwiazdach widzianych przez poezję

 

- Tęsknota Czekanie Nikt nie wezwie Czekam

Tęsknota

Kocham Dalekość Ty Gwiazdy złocą Kocham

Czekanie pieszczot Nie marzeniem słowa twe szeleszczą

Błękit

Gdzie jest błękitem błękitno

Smagłe ręce Pieszczota Zapalone oczy

Pod futrami Rozkosz Błyski Nagie ciało

(Nie tobą sny kwitną

dzieciństwo nie tobą pachniało

choć czekałem cze ka łem   CZE KA ŁEM)

 

Błękitni spo

 

Wychodził z dansingu

Jej usta w usta położyły się ostro nagle

i był biały kwiat na czerni smokingu

 

A błękitny został wolał

rozpacz      nocą      na bagnie

 

O nie

erotyk nie może się skończyć rozpaczą

są tacy co czytają i płaczą

lepszy jest płacz z zazdrości

 

Nie ma ciszy

wiekiem prawiekiem niedzielą nocą wśród prac

wszędzie gonił mnie płomień miłości

pieniła się w girlandach elektrycznych lamp

gorzała jarkim ogniem w wszystkie dalekości

szrapnelami biła w kościół

wszystko moje jest tam

 

Marysia z Marylami Marie Mary z Marią


Strzelistymi aktami rozmodlonych rąk

piętrzyłem to upalne wiwarium

przy jednej życia zwrotnicy

pociąg pełen jak strąk

 

Chrupały miłość z jękiem skargi

czerwone czerwone czerwone wargi

 

Piersi nie po to są by wabić

lecz by się ciężkim ciałem dławić


Nogi pląsające na łożu pijanem

muszą orgię przesunąć daleko za ranek

 

Mechanizm miłości dziwnym jest przyrządem

wszystkiego chce zaznać wszystkiego pożąda

 

Jem długo wilgotne usta są w moich wodnistym miąższem

włosy nie potem       benzyną chyba pachną

pod biegnącym nóg i ramion gąszczem

od płomiennych spojrzeń czerwono i jasno

A TO NIE JEST MARZENIE BŁĘKITNYCH WIERSZY

 

Świat jednym miłości motorem

krzyk mój nad nim ulata

krzyk płomień płowy płodności gore

nie najlepszy        nie ostatni        nie pierwszy

jestem anteną drgającą tego świata

 

Upiorną codziennością świeci każda nagość

jak przez pajaca przez żywe ciało przewleczona nić

nie ma tego w żadnym eposie

takich ksiąg nie wiezie znikąd wagon

że męczyć własną mękę to żyć


Dziewczątka zakonnice i dziwadła z mózgu

smutne damy w żałobie nietoperze o olbrzymich ustach

władacie mną       ja władam wami

przede mną odkryte to co wam się z rąk wymyka

kopuła stalowa z gwoździami gwiazdami

która może jest pusta

i strefa od pierwszego do setnego zwrotnika

 

Gwiżdżą syreny nienawiści

tętnią jeźdźcy tuż koło mnie

wbrew ziemi tu mi bezdomnie

a dalej w otchłani świeci czyściec

od rozpusty nierozum i wiara

od zgubienia poezji niepokój

ziemio duszo stara

1926 roku

 

Bunt uwiądł

w ramionach miłujących uwięziony mówię

mowa się rytmicznie tka

jeden wyraz drugiemu rówien

WIECZNOŚCI CHCĘ

B  B
E  E
Z  Z
 


 
D  D
N  N
A  A


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Biografia: Józef Czechowicz

czwartek, 25 marca 2010 23:12

Józef Czechowicz - poeta muzycznej frazy, poeta prowincji i snu; mistrz aluzyjności i podwójnego planu, piewca rzeczy świata tego i przede wszystkim śpiewak innego świata - urodził się 15 marca 1903 roku w Lublinie. Ojciec poety, Paweł Czechowicz - syn służącej z Żukowa, woźny a później inkasent w Banku Warszawskim w Lublinie, namiętny czytelnik gazet - był człowiekiem o słabej strukturze psychicznej. Na nic zdały się pobyty w szpitalu psychiatrycznym, choroba była groźna i uparta. W 1912 roku pokonała go definitywnie. Matka, Małgorzata z Sułków - osoba cicha, dobra, drobnej postury, starsza od męża o dziesięć lat - na wszelkie sposoby próbowała uchronić własne dzieci (Józef Czechowicz miał dwoje rodzeństwa: siostrę Katarzynę i - zmarłego młodo na gruźlicę - brata Stanisława) przed biedą i konsekwencjami szaleństw męża.
W 1913 roku Józef Czechowicz zostaje zapisany do szkoły, a w 1921 roku (dla dokładności uwzględnijmy przerwę w edukacji spowodowaną ochotniczym udziałem w wojnie polsko-radzieckiej 1920 roku) otrzymuje maturę Seminarium Nauczycielskiego Męskiego. O wyborze szkoły zdecydowała bieda.  W tym samym roku Czechowicz zostaje nauczycielem w Brasławskiej szkole powszechnej (Wileńszczyzna). Nuda prowincjonalna - po pewnym czasie Czechowicz przenosi się do Słobódki - spotyka nudą pedagogiczną. Senny krajobraz i senne lekcje, usypiające towarzystwo i wpędzające w ziewanie zeszyty szkolne.  Taki mariaż zrodził smutek i poczucie osamotnienia. Wydrukowana w czerwcowym numerze "Reflektora" z 1923 roku Opowieść o papierowej koronie - głównym bohaterem jest Henryk, zawiedziony kochanek homoseksualista, niedoszły samobójca - doskonale odzwierciedla stan duszy dwudziestoletniego poety.

Czasopismo użyczy swej nazwy grupie poetyckiej ("Reflektor"), której teoretykiem zostanie Czesław Bobrowski, a której trzon utworzą Konrad Bielski, Wacław Gralewski, Stanisław Grędziński i Józef Czechowicz. Kształtowały ich będą futuryzm i nowa sztuka (krąg poetów skupionych wokół "Almanachu Nowej Sztuki"). Lata 1924 - 1925 to czas kryzysu, to okres zwątpienia w uznawane dotąd wartości, to okres poszukiwania własnego, nie modelowanego przez cudze tuby, głosu. Do "Skamandra" zrazi go tradycjonalizm, podobną postawę zajmie wobec awangardowego doktrynerstwa i awangardowego racjonalizmu. Chce, aby "ludowe" znaczyło "ludzkie", aby mowa poetycka - pełna brzmień, inkantacji - była sięganiem do języka magicznego.

Lata 1923 - 1924 to także czas pedagogicznego trudu we Włodzimierzu Wołyńskim. W roku szkolnym 1924 - 1925 Czechowicz jest słuchaczem Wyższego Kursu Nauczycielskiego w Lublinie. Od 1926 jest nauczycielem, a później kierownikiem, Szkoły Specjalnej w Lublinie. W roku 1928 - 1929 kończy Instytut Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Praca pedagogiczna szła w parze z pracą na literackim polu. W 1932 roku w Lublinie zostaje powołany Związek Literatów Lubelskich, którego prezesem zostaje Franciszka Arnsztajnowa. W tymże roku wychodzi "Kurier Lubelski", którego redaktorem - a z dziennikarstwem zetknął się poeta już w 1924 roku - jest Czechowicz. Później pracuje w "Głosie Nauczycielskim", zostaje redaktorem "Płomyczka", "Miesięcznika Literatury i Sztuki". Oskarżenie o niemoralny tryb życia i homoseksualizm sprawia, że musi odejść. Zepchnięcie na margines nie trwa długo.

W 1934 roku organizuje najazd Awangardy na Warszawę, w 1937 pracuje w "Pionie", później wiąże się z Polskim Radiem. 1 września 1939 roku Niemcy wkraczają do Polski. 9 września 1939 roku pod gruzami trafionego bombą domu w Lublinie ginie Józef Czechowicz.

Tomy poetyckie: Kamień, Lublin 1927;  Dzień jak codzień, Warszawa 1930; Ballada z tamtej strony; Warszawa 1932;  Stare kamienie, Lublin 1934;   W błyskawicy, Warszawa 1934; Nic więcej, Warszawa  1936;  Arkusz poetycki, Warszawa 1938; Nuta człowiecza, Warszawa 1939;  autor utworów dramatycznych i szkiców literackich.

źródło: http://univ.gda.pl/~literat/autors/czechow.htm


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Spisane na kartach (nie)zapomnienia...

czwartek, 25 marca 2010 23:11

Poeci, którzy zginęli podczas wojny:

  • Witkacy - popełnił samobójstwo
  • Józef Czechowicz - zginął w nalocie bombowym
  • Bruno Schulz - rozstrzelany
  • Tadeusz Boy-Żeleński - rozstrzelany
  • Lech Piwowar - w Katyniu
  • Władysław Sebyła - w Katyniu
  • Bruno Jasieński - zamordowany przez NKWD
  • Andrzej Trzebiński - w ulicznej egzekucji
  • Krzysztof Kamil Baczyński - w powstaniu warszawskim
  • Tadeusz Gajcy - w powstaniu warszawskim

 

Poeci, którzy przeżyli wojnę:

  • Leopold Staff
  • Maria Dąbrowska
  • Julian Przyboś
  • Jarosław Iwaszkiewicz
  • Tadeusz Różewicz
  • Zofia Nałkowska

 

Przedstawiciele wojennego pokolenia przesiąknięci katastrofizmem:

  • Krzysztof Kamil Baczyński
  • Miron Białoszewski
  • Tadeusz Borowski
  • Olgierd Budrewicz
  • Tadeusz Gajcy
  • Tadeusz Różewicz
  • Andrzej Trzebiński
  • Zdzisław Stroiński
  • Wacław Bojarski
  • Krystyna Krahelska
  • Józef Szczepański

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Czesław Janczarski: Leśni żołnierze

czwartek, 25 marca 2010 23:10

Za naszym miastem, pośród brzózek,

   gdzie dookoła kwitną wrzosy,

   mogiłka w trawach jest nieduża,

   malutki wzgórek mchem porosły.

 

   Płynął obłoki nad brzozami,

   w gałęziach ptak świergoce rano.

   Dziś wszyscy tutaj się spotkamy,

   harcerze dwaj na warcie staną.

 

   Tu partyzantów jest mogiła,

   tu padli trzej żołnierze leśni.

   A pamięć o nich będzie żyła

   przez długie lata w naszym mieście.

 

   Za naszą wolność, szkołę, mowę

   oddali swoje młode życie.

   Przed tą mogiłką skłońmy głowę,

   gdy lecą z drzew jesienne liście.

 

   Tu ozłocimy piaskiem ścieżki

   i położymy pęk chryzantem.

   A potem zapalimy świeczki-

   tak hołd oddamy partyzantom.


Podziel się
oceń
8
1

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 25 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  290 712  

Pamiętamy...

Zawitało gości: 290712
Poezja powstańcza
  • liczba: 457
  • komentarze: 727
Ranni Różą
  • liczba zdjęć: 76
  • komentarze: 14
Bloog istnieje od: 2896 dni
Osób online:

Wizytówka


Lacrima Noctis

W świecie poezji czuję się jak ryba w wodzie. Specjalizuję się w średniowiecznej literaturze francuskiej i włoskiej. Pracuję jako tłumacz języka włoskiego. Bliska memu sercu jest poezja okresu okupacji (zwłaszcza powstańcza). Oddaję w wasze ręce bloga, gdzie znajdziecie wiele chwytających za serce wierszy będących dowodem nie tylko literackiego kunsztu, ale również bohaterskiego oddania ojczyźnie. Pozdrawiam PS: Wszelkie pytania, prośby czy uwagi odnośnie strony proszę wysyłać na adres: zeraphine@vp.pl

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Uwaga!

Wszelkie pytania, prośby czy uwagi odnośnie strony proszę wysyłać na adres: zeraphine@vp.pl

PS: Moja strona nie wspiera żadnego ugrupowania politycznego!

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    
Teksty i informacje na stronie zostały zaczerpnięte m.in. z...
"Warszawa Baczyńskiego" W. Budzyński, "Testament Krzysztofa Kamila” W. Budzyński, "Taniec z Baczyńskim” W. Budzyński, "Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila" W. Budzyński, "Ranni różą: Poeci walczącej Warszawy" Antologia, "Sylwetki polskich pisarzy współczesnych" L.Bartelski, "Pieśń niepodległa. Pisarze i wydarzenia 1939-1942" L.Bartelski, "Ojczyzna z drżącego płomienia" T. Gajcy, "Pamiętniki żołnierzy baonu "Zośka": Powstanie Warszawskie" praca zbiorowa, "Pamiętnik z powstania warszawskiego" M.Białoszewski, "Warszawski pierścień śmierci 1939-1944" Władysław Bartoszewski, "Poezja Polski walczącej" Jan Szczawiej

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Powstanie Warszawskie oraz poezja poetów tamtego okresu (i nie tylko): K.K. Baczyński, T.Gajcy, M.Białoszewski, W.Bojarski, K.Krahelska, W.Mencel, Z.Stroiński, A.Trzebiński i inni...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Polecam...

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl