Bloog Wirtualna Polska
Są 1 234 983 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
"Powstanie Warszawskie stanowi jedną z najbardziej tragicznych, lecz zarazem pięknych kart w historii Narodu Polskiego. To walka wyjątkowa w dziejach polskich i w historii wojen. Daje ona świadectwo bezgranicznego bohaterstwa, bezprzykładnego poświęcenia i to nie tylko jednostek, lecz całej zbiorowości. Podziw i szacunek wzbudzają słabo uzbrojeni powstańcy, stawiający czoło potężnemu przeciwnikowi, wyposażonemu w najnowocześniejsze środki walki. Imponuje postawa ludności cywilnej.Powstanie Warszawskie stanowi świętość narodową dzięki bezmiarowi przelanej krwi, ogromowi cierpień i poświęcenia" Leszek Szcześniak,"Historia. Polska i świat naszego wieku. 1914-1989" _______________________________________________________________________

Powrót do strony głównej

Przejdź do NOWOŚCI na stronie ---> kliknij tutaj!

Zdjęcia w galeriach.


"Kołysanka" - K. Krahelska

środa, 30 grudnia 2009 17:11



Smutna rzeka, księżyc po niej pływa,

Nad nią ciemne dłonie chyli klon,

Śpij, dziecino, nic się nie odzywa,

Śpi w mogiłach zakopana broń

 

Smutna rzeka, usnął las ciernisty,

Srebrne gwiazdy spadły w srebrną toń.

Gdzieś po polach, gdzieś po lasach mglistych

Czujnie drzemie zakopana broń.

 

Smutna rzeka, księżyc po niej spłynął,

Ciemna noc na liściach kładzie dłoń.

Śpij dziecino, śpij, żołnierski synu,

Już niedługo obudzimy broń

 

1941r


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Wiozą ich często..." - T. Bogusławska

środa, 30 grudnia 2009 17:07



Wiozą ich często nocą w ciemną dal bez końca,

Nikt wtedy nie rozpacza i nikt nie wie o tym.

Tylko księżyc zza chmury śle chyżego gońca,

By w karabinach straży rozbłysnąć się złotem.

Wiozą ich często nocą, gdy nikt o tym nie wie,

Kiedy sen mówi matkom - Jego zwolnią wkrótce...

... I tylko odgłos strzałów wyzna w swoim śpiewie,

Że to jest pierwsza nuta w wyśnionej pobudce...

 

1 I 1944


Podziel się
oceń
9
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Pocieszenie" - J. Krzyżewski

środa, 30 grudnia 2009 16:58

Jesteśmy zupełnie sami

I sufit wisi nad nami,

- Który to rok na świecie?

- Piąty po narodzeniu miłości

 

Ach wypij lekarstwo, wypij

Niech oddech twój tak nie skrzypi!

- Jakiż to miesiąc?

- Gwiazdopad...

 

Bądź jeszcze trochę cierpliwa,

Ból mija, życie upływa...

- Jakiż dzień dzisiaj mamy?

- Dzień dobry

 

Już można okna otwożyć,

Tak - łatwiej ci będzie dożyć...

       - Która godzina?

       - Za dziesięć minut ostatnia


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Dlaczego nie mam takiej mocy..." - T. Bogusławska

środa, 30 grudnia 2009 16:57

Dlaczego nie mam takiej mocy,

Żeby z człowieka stać się wiosną,

Pomagać kwiatom, kiedy rosną,

Woni i ciepła dodać nocy?...

Dlaczego nie mam takiej mocy,

Aby wydźwignąć świat z niedoli,

Żeby odeszło to, co boli,

Tak, jak odchodzą cienie nocy?...

Dlaczego nie mam takiej siły,

By zostać królem huraganów,

Zawładnąć mocą oceanów,

Aby przede mną pokłon biły?...

Dlaczego nie mam takiej siły,

By skarby wiedzy skraść olbrzymie,

By wsławić kraju mego imię,

Aby mu światy pokłon biły?...

1941


Podziel się
oceń
12
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Wędrowiec" - T. Bogusławska

środa, 30 grudnia 2009 16:57

Kocham dzień letni w złocistej spiekocie,

Ziejącej słońca przepotężnym żarem

I nad półsennym pól wielkim obszarem

Zastygłej w wielkim i rażącym złocie.

 

Kocham powietrze przesycone ciszą,

Senność leniwą płynącą z przestrzeni

I szafir nieba przeróżnych odcieni,

W którym skowronki nieruchomo wiszą.

 

Kocham dzień letni w spiekocie słonecznej,

Chociaż iść ciężko w rozżarzonym pyle...

... I upływają długie jasne mile

Wędrówki mojej nużącej a wiecznej.

1942


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Szczęśliwi" - T. Bogusławska

niedziela, 27 grudnia 2009 22:31


Ci są szczęśliwi, którzy wśród zawiei

Umieją widzieć jutrzenkę nadziei,

Którzy wśród grzmotów, błyskawic i gromów

Płakać nie będą na gruzach swych domów,

A będą śpiewać słońca hymn radosny,

Ciesząc się przyjściem spodziewanej wiosny.

Ci są szczęśliwi i naprawdę młodzi,

Którym nadzieja smutek każdy słodzi,

I dla tych żyje pełne zawsze słońca

I jasne będzie do samego końca ,

Bo w nich nie szukać miejsca na tęsknotę,

Chyba że za czymś, co lotne a złote...

Ci są szczęśliwi...

1943


Podziel się
oceń
9
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Ktoś Ty?" - T. Bogusławska

niedziela, 27 grudnia 2009 22:29

Siną Ci mgłą zachodzą oczy,

Po piersiach Twoich depce kat...

Coś Ci ciężarem serce tłoczy...

Ktoś Ty? ...Twój brat....

 

Czoło podnosisz w niemej męce,

Usta Ci dziwnie drżą

I dziwnym ruchem łamiesz ręce,

Szepcesz... Nic ja...

 

Tam inni mrą...

Wokół więzienne, czarne mury,

Oddechu w piersi brak...

Myśl gdzieś Ci wzlata hen, do góry:

 

Ta jeno wolna - ptak...

Hej, sinym cieniem twarz się mroczy,

Świsnął więzienny bat...

Łzami krwawymi zaszły oczy... ...

Ktoś Ty?

....Twój brat...

1943


Podziel się
oceń
9
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Ktoś Ty?" - T. Bogusławska

niedziela, 27 grudnia 2009 22:29

Siną Ci mgłą zachodzą oczy,

Po piersiach Twoich depce kat...

Coś Ci ciężarem serce tłoczy...

Ktoś Ty? ...Twój brat....

 

Czoło podnosisz w niemej męce,

Usta Ci dziwnie drżą

I dziwnym ruchem łamiesz ręce,

Szepcesz... Nic ja...

 

Tam inni mrą...

Wokół więzienne, czarne mury,

Oddechu w piersi brak...

Myśl gdzieś Ci wzlata hen, do góry:

 

Ta jeno wolna - ptak...

Hej, sinym cieniem twarz się mroczy,

Świsnął więzienny bat...

Łzami krwawymi zaszły oczy... ...

Ktoś Ty?

....Twój brat...

1943


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Ktoś Ty?" - T. Bogusławska

niedziela, 27 grudnia 2009 22:29

Siną Ci mgłą zachodzą oczy,

Po piersiach Twoich depce kat...

Coś Ci ciężarem serce tłoczy...

Ktoś Ty? ...Twój brat....

 

Czoło podnosisz w niemej męce,

Usta Ci dziwnie drżą

I dziwnym ruchem łamiesz ręce,

Szepcesz... Nic ja...

 

Tam inni mrą...

Wokół więzienne, czarne mury,

Oddechu w piersi brak...

Myśl gdzieś Ci wzlata hen, do góry:

 

Ta jeno wolna - ptak...

Hej, sinym cieniem twarz się mroczy,

Świsnął więzienny bat...

Łzami krwawymi zaszły oczy... ...

Ktoś Ty?

....Twój brat...

1943


Podziel się
oceń
8
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Warszawie" - T. Bogusławska

niedziela, 27 grudnia 2009 22:28

Rozciągnęła nad Tobą noc skrzydła,

Rozciągnęły się mgły ponad Tobą,

W burz i wichrów spętanaś wędzidła

I płomienie Ci ognia ozdobą.

 

Rozpętały nad Tobą się burze.

Zaświeciły Ci łuną łez krwawą...

Lecz Tyś wyższa, Tyś wzrosła ku górze,

O, męczeńska! O, święta Warszawo!

 

Gdy Ci grały szatańsko szrapnele,

Gdy Ci bomby pękały wśród ognia,

W Tobie wzrosło wielkości tak wiele,

Że nie zmogła jej siła i zbrodnia.

 

Zhartowałaś się we krwi i w ogniu

I moc swoją zachowasz na wieki,

Moc, co w każdym już żyje przechodniu.

Tętni w murach, gra w nurtach tej rzeki.

 

Takaś dumna, wyniosła i żywa,

Takąś cała promienną i krwawą...

Dzwon się głuchy z oddali odzywa...

...Klękam w prochu przed Tobą, Warszawo...

1943


Podziel się
oceń
7
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

"List" - T. Bogusławska

niedziela, 27 grudnia 2009 22:27

Nie żegnaliśmy Ciebie z rozpaczą,

Nie słuchaliśmy w drodze drzew płaczu -

I odeszliśmy , zda się , pogodnie

Z piosnka o tym żołnierzu - tułaczu.

 

... Bo nie wolno nam teraz, nie wolno

Serc swych łamać w takiej żrącej męce:

Mamy trudy przed sobą ogromne

A do pracy tylko własne ręce...

 

Więc też oczy nasze w długiej drodze

Ani razu nie biegły ku Tobie -

I zostałaś, samotna i wielka,

Rozmodlona w swej strasznej żałobie.

 

... My nie będziemy tam płakać za Tobą,

Choćby serca w strzępy nam się darły,

Będziemy mówić o tobie w obozach,

Jak o żywej, nie jak o umarłej.

 

I dopiero po miesiącach... latach...

Kiedy skończy się nasza udręka,

Nadciągniemy, jak ptaki do gniazda,

By przed tobą w milczeniu poklękać.

 

By powiedzieć, cudownej i świętej,

Żeś nam w sercach rozpaliła jasno

Taka miłość i wiarę, i siłę,

Że do śmierci nie zgasną, nie zgasną...

 

Wstanie wtedy świt przedziwnie jasny,

Świt perłowy z wstęgą tęczy mgławą...

Ty się zbudzisz do nowego życia,

Nasza , wielka , wyśniona Warszawo !

19.X.1944


Podziel się
oceń
8
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Patrol między murami" - L. Bartelski

niedziela, 27 grudnia 2009 22:26

Ledwie o dłoń, lecz jak daleko

gdy nocą iść na wypad,

Z tyłu za nami ognia rzeka

i nocy słup pod nogą jak niewypał

 

Granat w ręku chłodzi jak ziemia,

bolą oczy wpatrzone w wroga -

gwiazdy jak srebrzyste strzemiona

na rudo barwi ogień.

 

Tylko naprzód, drogi z powrotem nie ma,

czy to w dzień, czy to nocną porą,

zanim nie zamknie nas ziemia

ostra jak piosun

 

Tak o twe imię, o Nike, wsparci

idziemy o matczyną pierś -

idziemy spokojnie w zamieć

i naszą żołnierską śmierć

1944


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Sny dziecinne pachniały..." - K.K. Baczyński

niedziela, 27 grudnia 2009 22:25

Sny dziecinne pachniały wanilią.

Jak oderwać to życie od trwogi?

Te dni jak małe bożki w oliwkowym lesie -

- wyrosły z nich dorosłe wilki i ogień

opaliły sosny strzelistych uniesień.

Takie to dzieje, matko. Boli wiatru kolec

wbity w dwudziestą jesień, kiedy umiem

już najtrudniejsze słowa. Na pękniętym stole

umierają kwiaty - suche deski trumien.

Dusi las zdarzeń przerosłych. Nic więcej.

Matko, jeszcze jednym uśmiechem sprzed lat dwudziestu

przywróć mi wzrok dla świata dziecięcy.

dn. 26 października 40 r.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wigilia...

czwartek, 24 grudnia 2009 23:05



Wigilia

Matce

I zbudzili go nagle. Był to głos z daleka.
Umarłego lat tyle któż by zbudził z Boga
jak ze snu, by jak kropla ciążył znów ku ziemi
i cierpieniem, co myślą żywego człowieka,
jak ciałem okrył i sprowadził w dół?

Już opadał. Mgła nisko. Obłok śniegu w dole.
Od światła oderwany, w czarnoksięskim kole,
w kole głosu wirował, aż usłyszał z bliska,
aż go nazwała po imieniu. Śliska
ulica w śniegu nikła. Grajek zginał piłę
i cienki głos przeszywał i oddalał czas -
jak w tamten wieczór śmierci. Już był u tych okien.
Stół biały, wigilijny, posypany mrokiem
i ona tam samotna. Płomień śniegu gasł
od chłodu, który przyniósł, i powiew westchnienia
zatrzepotał, i stanął znów u jej ramienia
jak w tamten wieczór śmierci. "Mój miły - mówiła -
oto samotność moja, łzy i tych łez siła,
co cię do mnie prowadzi". pytał ciężko: "Co,
co mi każe powracać w ołowiane dno,
na samo dno milczenia, na ziemię, w popioły?"

"0 miły, ukochany - mówiła; wspomniała: -
Ty duch, ty nie pamiętasz o cierpieniu ciała.
już nie ma naszych synów, Krew ich wsiąka w śnieg.
Możeś widział ty serca ich na ulic bruku,
możeś widział schodzących na umarły brzeg,
a może roztrzaskaną matki siwą głowę?
Dzisiaj przyszła godzina, zabierz serce moje,
obroń mnie, od dotknięcia ich jakeś mnie bronił".

Pokój spełniał się świtem. Na ulicy dzwonił
dzwonek u małych sanek. Ciemni, trzej, schyleni,
długo szukali w szafie. Jeden złożył dłoń
na jej ramieniu sztywnym. Wtedy się ukosem
obsunęła powoli; brzask jej zwilżył włosy
i strumyk chłodnej ciszy popłynął przez skroń.
Zamilkli. Ona była z nim, daleko, chyba
dalej niż każda miłość. Ostry szron na szybach
skrzył się. Ruszyli z wolna, lęk ich biały zmroził
i czarny krzyż ze ściany jak milczenie - groził.
Było wysoko, cicho jak w kościele.


Krzysztof Kamil Baczyński
9. VIII. 1942r.




Matce

I zbudzili go nagle. Był to głos z daleka.
Umarłego lat tyle któż by zbudził z Boga
jak ze snu, by jak kropla ciążył znów ku ziemi
i cierpieniem, co myślą żywego człowieka,
jak ciałem okrył i sprowadził w dół?

Już opadał. Mgła nisko. Obłok śniegu w dole.
Od światła oderwany, w czarnoksięskim kole,
w kole głosu wirował, aż usłyszał z bliska,
aż go nazwała po imieniu. Śliska
ulica w śniegu nikła. Grajek zginał piłę
i cienki głos przeszywał i oddalał czas -
jak w tamten wieczór śmierci. Już był u tych okien.
Stół biały, wigilijny, posypany mrokiem
i ona tam samotna. Płomień śniegu gasł
od chłodu, który przyniósł, i powiew westchnienia
zatrzepotał, i stanął znów u jej ramienia
jak w tamten wieczór śmierci. "Mój miły - mówiła -
oto samotność moja, łzy i tych łez siła,
co cię do mnie prowadzi". pytał ciężko: "Co,
co mi każe powracać w ołowiane dno,
na samo dno milczenia, na ziemię, w popioły?"

"0 miły, ukochany - mówiła; wspomniała: -
Ty duch, ty nie pamiętasz o cierpieniu ciała.
już nie ma naszych synów, Krew ich wsiąka w śnieg.
Możeś widział ty serca ich na ulic bruku,
możeś widział schodzących na umarły brzeg,
a może roztrzaskaną matki siwą głowę?
Dzisiaj przyszła godzina, zabierz serce moje,
obroń mnie, od dotknięcia ich jakeś mnie bronił".

Pokój spełniał się świtem. Na ulicy dzwonił
dzwonek u małych sanek. Ciemni, trzej, schyleni,
długo szukali w szafie. Jeden złożył dłoń
na jej ramieniu sztywnym. Wtedy się ukosem
obsunęła powoli; brzask jej zwilżył włosy
i strumyk chłodnej ciszy popłynął przez skroń.
Zamilkli. Ona była z nim, daleko, chyba
dalej niż każda miłość. Ostry szron na szybach
skrzył się. Ruszyli z wolna, lęk ich biały zmroził
i czarny krzyż ze ściany jak milczenie - groził.
Było wysoko, cicho jak w kościele.



1942. Noc wigilijna

Wieczorny szatan monetę zimną
ważył na dłoni...
Parzyła izby zamieć świeczek,
kiedy śmieszne figurki zatargały jak w dzwonnicach sznurkiem,
uniosły stopy na bojaźliwy centymetr -
nie mogły odlecieć.

Wplatał lepkie palce w oczy śnieg,
no i szeptał, uporczywie szeptał;
szatan załkał w szubienicę jak w flet
i rozwiesił płacz w drzewie jak szkiełka.

Więc choinka. - A na sznurku pajacyk,
kolędować Małemu, niech krzepnie,
pójdź - złóż dary - nie wystarcza popatrzeć -
drzewko smutne, a u ciebie świece.

Lulajże w powrozie, lulajże na haku,
niech się wyśni obrus biały i błyszcząca jodła.

Szept przygarnął - z tego szeptu twój opłatek
i ojczyzna ciemniejąca w nagłych gwiazdach z ognia.


Tadeusz Gajcy
"Nowa Polska" 1942


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Żegnając się z Matką" - T. Gajcy

czwartek, 24 grudnia 2009 1:57

Jak do Ciebie będę pisał

pochylony nad sobą w żalu.

Serce chłodne świeci jak kryształ

i choć wczoraj się z Tobą rozstałem,

jak Ci słowo do dłoni podam

badający uparcie ciemność,

skoro mówisz: lekka jest młodość

chociaż ognia bukiet nad ziemią,

skoro mówisz: ciałem człowieczym,

 trzeba schodzić nisko, najniżej,

bo radosna w locie tym wieczność

jest kołyską zrodzoną na krzyżu.

Jak Ci sercem odpowiem jak źródłem

wykuty głosem śpiewnym,

kiedy tłum przerażonych jaskółek

niosę po ręce lewej,

 jak mych ust niewyczutych graniem

mam zawołać bohaterski i bliski,

gdy po mej ręce prawej

drży ojczyzny pogięta kołyska

 i piosenka wieczorna leży

jak owocu zniszczone grono,

dalej niebo, dom mój i księżyc

opuszczony jak Ty i młodość.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

"Ballada w kolorze fioletowym" - W. Bojarski

czwartek, 24 grudnia 2009 1:56

Fioletową noc po brzegi wzbierze

ciepłym złotym, brzękliwym i dusznym,

bo to księżyc, w który zresztą nie wierzę,

w parnym niebie nagle się rozpuści.

 

Parskanie wtedy wiatr w gąszcz leśną,

aż rozchylą się fioletowe paprocie.

Tam cię znajdę: taką małą, taką śmieszną,

owiniętą w leśny szum i w złocień.

 

Wtedy ku nam pojdejdą łaskawie

wszystkie barwy i blaski wszystkie,

a ja? Ja cię na mej dłoni postawię,

panno leśna, tajemna i miła,

żebyś pod dźwięki barw, żebyś pod blasków takt zatańczyła


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Księga Miraży" - W. Mencel

czwartek, 24 grudnia 2009 1:55

Stachowi na pamiątkę tamtego wieczoru (3 I 43)

Wieczory od łez sine i latarnie smutne

bardziej niż tamte noce, gdy garściami z nieba

wiatr sypał w okno gwiazdy;

pokój srebrniał w mroku,

a oczy pełne świateł, gorące jak morza

błądziły nieruchomo po kutych broszkach zodiaku.

Patos mistycznych rozżaleń...

mój smutny przyjacielu! - święty Franciszek umarł...

kochasz zastygłe kwiaty?

umarłe kwiaty czy kochasz? -

patrz! - złote kaplice ptaków

w kompozycjach cieni na witrażach

światłocieniem przysuwają się z wolna.

Melodia, której nie słuchasz,

zaraz umilknie w organach -

nie odwracaj myśli od serca,

kościoły najpiękniejsze są rano.

 

Linia życia łagodnie

na twej dłoni wygięta ku światłu

- odloty ptaków nie obce -

zapadłeś w świętą geometrię nocy

ukochaniem sosnowych pniaków

 

Poręczami słów się chwytałeś - ukosem przebiegł zakręt

kroki dudniły jak pieniądz -

myślałeś - magiczne formuły zaklęć uchylą piekno?

A pola były jak miłość

i miedze krokiem szerokie

- kolumbiadami snów, wpław, przeciw prądom -

na zboczach kwietnych gór

na krawędziach mistycznych ołtarzy

- rozpoznasz ciepło rąk drogich

znalezione w Księdze Miraży

 

Dziewczynom słodycz odrzucić banalnym jak zwrotki,

uśmiechy oczom odcięte niech płyną w ekstazach w błękit!

My

na powiekach rzesami

jak do modlitwy przymkniętych

wstrzymamy przeciekającą młodość

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Palec na cynglu" - S. Marczak-Oborski

czwartek, 24 grudnia 2009 1:54

Palec na cynglu lub granat w garści,

butelka z naftą w ściśniętej dłoni.

Spojrzeniem w noc. Papieros zgasić.

Natarcie trwa. PAST'a się broni.

 

Jeszcze dwie serie i filipinka.

Czy damy radę? Przecież musimy.

Serce Warszawy bije w jej snach.

"Polacy, płaćcie dług~" Zapłacimy

 

Byleby jeszcze parę naganów...

I mrok, i noc. I bruk - to nasi

W Gestapo, Wehrmacht i SS-manów !

Palec na cynglu lub granat w garści!

1944


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

"Polana" Z. Stolarek

czwartek, 24 grudnia 2009 1:53

Przyjda kiedyś...popatrzą...Nie będą widzieli nic...

Choćby księżyc tak samo noc światłem po szczyty sosen budował;

Prężnej radości nocy i dni nie pojmą,

Choć im płuca napadnie ta sama cierpka woń sosnowa

 

Tu był więcej niż dom; jak korzenie wrośliśmy w tę ziemię.

Byliśmy my - i był las. Sprzymierzeni!

W mroku drzew strzały mocniej biły wrogom w piersi;

Był las i byliśmy my: - Leśni

 

Pamietasz?... Tu, gdy marszem zdławiony w odpoczynek ległeś,

Dnie łasiły się wrzosem i zapachem świerków.

Tu były płuca lasu; tu oddychał niebem

te polanę pamiętasz?...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Pieta niobidów patetyczna" - S. Swen-Czachorowski

czwartek, 24 grudnia 2009 1:53

matko

niobe bolesna

znieruchomiała lasko gruzów

kwitna kamienne orchidee

w snach synów

zaślubiona rozpaczy

a pierścień

kamieniołomy od rąk

w torbie twojego serca

sęp

o zwiastowaniu

oni śnią

z księgą młotów

opadaja płatki

plecie się wieniec

granitowy

w ciosanej koronie orchidei

wstaniesz

tak patetyczna strona

że nikt już

nie trąci akantów twego serca

i tylko ty

będziesz słuchała

kamiennej mowy ptaka

matko

niobidów milcząca

kolumno

cichutki dzwonie

w moją twarz

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 24 marca 2017

Licznik odwiedzin:  272 548  

Pamiętamy...

Zawitało gości: 272548
Poezja powstańcza
  • liczba: 457
  • komentarze: 606
Ranni Różą
  • liczba zdjęć: 76
  • komentarze: 14
Bloog istnieje od: 2651 dni
Osób online:

Wizytówka


Lacrima Noctis

W świecie poezji czuję się jak ryba w wodzie. Specjalizuję się w średniowiecznej literaturze francuskiej i włoskiej. Pracuję jako tłumacz języka włoskiego. Bliska memu sercu jest poezja okresu okupacji (zwłaszcza powstańcza). Oddaję w wasze ręce bloga, gdzie znajdziecie wiele chwytających za serce wierszy będących dowodem nie tylko literackiego kunsztu, ale również bohaterskiego oddania ojczyźnie. Pozdrawiam PS: Wszelkie pytania, prośby czy uwagi odnośnie strony proszę wysyłać na adres: zeraphine@vp.pl

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Uwaga!

Wszelkie pytania, prośby czy uwagi odnośnie strony proszę wysyłać na adres: zeraphine@vp.pl

PS: Moja strona nie wspiera żadnego ugrupowania politycznego!

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
Teksty i informacje na stronie zostały zaczerpnięte m.in. z...
"Warszawa Baczyńskiego" W. Budzyński, "Testament Krzysztofa Kamila” W. Budzyński, "Taniec z Baczyńskim” W. Budzyński, "Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila" W. Budzyński, "Ranni różą: Poeci walczącej Warszawy" Antologia, "Sylwetki polskich pisarzy współczesnych" L.Bartelski, "Pieśń niepodległa. Pisarze i wydarzenia 1939-1942" L.Bartelski, "Ojczyzna z drżącego płomienia" T. Gajcy, "Pamiętniki żołnierzy baonu "Zośka": Powstanie Warszawskie" praca zbiorowa, "Pamiętnik z powstania warszawskiego" M.Białoszewski, "Warszawski pierścień śmierci 1939-1944" Władysław Bartoszewski, "Poezja Polski walczącej" Jan Szczawiej

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Powstanie Warszawskie oraz poezja poetów tamtego okresu (i nie tylko): K.K. Baczyński, T.Gajcy, M.Białoszewski, W.Bojarski, K.Krahelska, W.Mencel, Z.Stroiński, A.Trzebiński i inni...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Polecam...

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl